WŁADZE ZWIĄZKU
ODDZIAŁY ZNP
SEKCJE OKRĘGOWE
DOKUMENTY ZNP
AKTUALNOŚCI
INFORMATORY
INFORMACJE DLA
PREZESÓW ODDZIAŁÓW
WSPÓŁPRACA Z JST
KALENDARZ WYDARZEŃ
PROGRAM DZIAŁANIA
ZNP 2006-2010
PORADY PRAWNE
DYŻURY W ZARZĄDZIE OKRĘGU
PRZYJDŹ DO NAS
MEDIA O NAS
LINKI
FORUM
ARCHIWUM
DANE TELEADRESOWE:
  ul. Wały Jagiellońskie 24
80-853 Gdańsk
  tel./fax: (058) 301-39-73
tel. (058) 301-17-38
  e-mail:
pomorskie@znp.edu.pl
GODZINY URZĘDOWANIA:
  Poniedziałek    7:30-18:00
Wtorek-Piątek 7:30-15:30
   
 

Ostatnia aktualizacja:
18.09.2008
godz. 21:15
Projekt i wykonanie strony:
F.U.P.H. "JLM"


Młodzi nauczyciele mają prawo wierzyć, że będzie lepiej

 

 

Jutro strajk nauczycieli. Nie odbędą się zajęcia z dwóch pierwszych godzin, ale dzieci będą miały opiekę.

Strajk zorganizował Związek Nauczycielstwa Polskiego. Ma trwać przez dwie pierwsze godziny pracy placówek oświatowych. Jeśli więc przedszkole jest otwarte od godz. 6.30 - o tej porze rozpocznie strajk, podczas gdy w sąsiedniej szkole strajk zacznie się o godz. 8. Szkoły i przedszkola, w których do strajku przystąpi całe grono pedagogiczne, teoretycznie mogą być w tych godzinach zamknięte, na razie jednak nie wiadomo, czy którykolwiek z dyrektorów na to się zdecyduje. Związkowcy zapewniają, że i tak wystawią dyżurnych do opieki nad dziećmi.

Nauczyciele domagają się: podwyżek i prawa do wcześniejszych emerytur. Rozpoczęły się negocjacje na ten temat z rządem - jutro spotkanie z ministrem Przemysławem Gosiewskim na temat emerytur, pojutrze z ministrem Gierytchem o podwyżkach.

Musi coś się zmienić

Anna Sieciechowicz, od września wychowawczyni świetlicy w szkole w Sawinie pod Chełmem Lubelskim

- Nie chcę wyjechać za granicę. Chyba że na wycieczkę, na którą na razie mnie nie stać. Dlatego będę strajkować. Może coś się zmieni.

Miesięcznie zarabiam 900 zł na rękę i dziękuję Bogu za to, że mój mąż nie jest nauczycielem. A i tak nas nie stać na własne mieszkanie, zwłaszcza że mąż jeszcze studiuje. Ja skończyłam pedagogikę, ale żeby się czuć w szkole bezpiecznie, powinnam zrobić kolejne studia. Koleżanka skończyła przyrodę, biologię i geografię, a teraz jej mówią, żeby poszła na WF, bo inaczej nie będzie dla niej miejsca. Ja zrobiłam kurs komputerowy, na angielski jeżdżę cztery razy w tygodniu, zapisałam się na kurs plastyczny. Umowę mam tylko na rok. Co by było, gdybym chciała mieć dziecko?

Kiedyś nie wyobrażałam sobie, że mogłabym pracować szkole. Teraz już sobie nie wyobrażam życia bez niej. Dzieciaki są skore do rozmowy, uśmiechnięte - o to w życiu chodzi.

Mam czworo rodzeństwa, wieś popegeerowska, mnóstwo bezrobotnych. Żeby studiować ekonomię, siostra pracowała w sklepie. Ja próbowałam w kwiaciarni: "Student to nie jest pracownik dla mnie", usłyszałam. No bo zajęcia są w weekendy, a wtedy kwiaciarnia też pracuje. Studiowałam dzięki temu, że mój tata pojechał do Francji i pracował w cyrku, przy zwierzętach.

Dostałam się też na staż, byłam pracownikiem socjalnym. Umowy mi jednak nie przedłużyli, przyjęli innych stażystów, każdy w końcu szuka oszczędności. Na szczęście w moim Sawinie świetliczanka odchodziła na emeryturę.

Zaczynam dzień o godz. 7.40, bywa, że pod opieką jest 60 uczniów. Radzimy sobie: gry planszowe, filmy, odrabianie lekcji, koło plastyczne. Za pieniądze z UE zrobię teraz klub filmowy. Nakręcimy z dzieciakami film dokumentalny o Sawinie i drugi - fabularny, może komedię. Klub filmowy to 26 zł brutto za godzinę zajęć.

W zmiany już nie wierzę

Wiesława Pawlikowska, od 1973 r. uczy chemii w I LO w Gorzowie Wlkp., od września na emeryturze, nadal prowadzi zajęcia.

- Mam 1320 zł emerytury na rękę. Strajk? A po co. Młodzi nauczyciele mają prawo wierzyć, że będzie lepiej. Ja pamiętam ministra Kuberskiego, który w latach 70. obiecywał, że coś się zmieni. Tak robił każdy następny, tylko jakoś nic się nie zmienia. Więc patrzę na to już tylko przez pryzmat młodzieży - głównym moim zadaniem jest dobrze wytłumaczyć przedmiot. A na oświatę zawsze było za mało pieniędzy i tak pewnie już zostanie.

Jest taka anegdota: uczeń wita się z profesorką po dwudziestu latach. - Jasiu, ty mnie rozpoznałeś! Cieszy się nauczycielka. A Jasiu na to: - Po płaszczyku, pani profesor. Więc ja mam taki płaszczyk - mama zrobiła mi go na drutach. I mnie uczniowie po tym płaszczyku poznają.

Jakaś reforma toczy się cały czas. Przychodzą nowe programy, przeglądamy je i dalej pracujemy jak dotąd. Zaczynałam z 43-osobową klasą, ale było dobrze, bo zajęcia odbywały się w grupach. Teraz mam 30-osobową, ale nie mogę jej podzielić. Nie robię więc ćwiczeń, tylko demonstracje.

Ostatnia reforma ukradła rok nauki z liceum, nie mieszczę się w siatce godzin. Więc robię dodatkową godzinę chemii w tygodniu, za darmo. Na pierwszym zebraniu mówię rodzicom: nie jestem w stanie zrealizować programu, dzieciaki się nie nauczą, nie będzie medycyny. I wszyscy grzecznie przychodzą na dodatkową lekcję i jeszcze na koło chemiczne.

Byłam egzaminatorką. Rok temu przed maturą leczyłam w szpitalu kręgosłup. Dostałam pismo z komisji egzaminacyjnej, że mam sprawdzać matury, bo jak nie, to się mną prokurator zajmie. Nie sprawdzam już matur. Nie bardzo lubię, kiedy mi się grozi.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza