WŁADZE ZWIĄZKU
ODDZIAŁY ZNP
SEKCJE OKRĘGOWE
DOKUMENTY ZNP
AKTUALNOŚCI
INFORMATORY
INFORMACJE DLA
PREZESÓW ODDZIAŁÓW
WSPÓŁPRACA Z JST
KALENDARZ WYDARZEŃ
PROGRAM DZIAŁANIA
ZNP 2006-2010
PORADY PRAWNE
DYŻURY W ZARZĄDZIE OKRĘGU
PRZYJDŹ DO NAS
MEDIA O NAS
LINKI
FORUM
ARCHIWUM
DANE TELEADRESOWE:
  ul. Wały Jagiellońskie 24
80-853 Gdańsk
  tel./fax: (058) 301-39-73
tel. (058) 301-17-38
  e-mail:
pomorskie@znp.edu.pl
GODZINY URZĘDOWANIA:
  Poniedziałek    7:30-18:00
Wtorek-Piątek 7:30-15:30
   
 

Ostatnia aktualizacja:
18.09.2008
godz. 21:15
Projekt i wykonanie strony:
F.U.P.H. "JLM"


Lustracja wykształciuchów

 

 

Piotr Pacewicz

 

Przy okazji lustracji wykształciuchów wróciło słowo "godność"

W mnożących się deklaracjach odmowy powtarza się: "byłoby to poniżej godności" (psycholog Janusz Grzelak), "chodzi o poniżanie obywateli" (dziennikarz Jacek Żakowski).

Godność była słowem kluczem Sierpnia 80. Godność - i robotnika, i inteligenta - stała się podstawą tamtej solidarności, gdyż godność, podobnie jak wolność, stoi ponad innymi wartościami. Poniżej godności człowieka było, gdy szef mówi ci po imieniu, gdy masz brudne ubranie robocze, gdy cenzura domaga się zmian w artykule.

Teraz okazuje się, że poniżej godności jest wstawienie znaczka w rubryce "nie współpracowałem".

To się nie mieści w głowie polityków i publicystów IV RP. W kółko powtarzają, że przecież "prawo jest prawem", "obowiązuje wszystkich w państwie", a "to państwo jest nasze" (Michał Karnowski). Zarzut stawiania się ponad prawem wciąż powraca w "Dzienniku" i "Rzeczpospolitej", oczywiście po rytualnych zapewnieniach o najwyższym szacunku dla Ewy Milewicz, której internetowa wypowiedź rozpoczęła cały ten dym.

Toczy się debata: z jednej strony argumenty o "obywatelskim nieposłuszeństwie", z drugiej o "przestrzeganiu prawa jako normie demokratycznego ładu". Z jednej strony Thoreau i Arendt, z drugiej - Władimir Bukowski i Petruška Šustrová, ściągnięci w sukurs opozycjoniści z zagranicy. I Paweł Śpiewak, który argumentuje i w tę, i w tamtą, ale puentuje, że zlustrować się trzeba, bo "nie jest to ani łamanie praw człowieka, ani wolności, ani nawet swobody wypowiedzi" (!).

Do dyskusji włączył się też nieoceniony Piotr Semka („Rzeczpospolita”), który insynuuje, że „za plecami pani Ewy iluś byłych agentów jeszcze raz będzie usiłowało uciec od rozliczenia grzechów przeszłości”. Dodaje z życzliwym obiektywizmem, że „to w środowisku » Gazety Wyborczej «nic nowego”.

Podobne sugestie sączy Piotr Zaremba ("Dziennik") o "małych Kowalskich, którzy schowają się za plecami Ewy Milewicz". Po ich teczki nikt nie sięgnie, nikt ich nie wyłowi na listach IPN, a "ich uwikłania mogą mieć znaczenie i dziś", bo taki np. lokalny biznesmen, dawny prowadzący oficer, trzyma ich w garści.

Puenta Semki: odmowa lustracji to "kontratak Polski Kiszczaka i Michnika". A "Gazeta" znowu "sięga po bat tresera polskiej inteligencji".

Semka ma o tyle rację, że moralny sprzeciw, który idzie jak fala (falka?) przez środowiska wykształciuchów, jest czymś więcej niż tylko odrzuceniem lustracji czy krytyką fatalnego prawa w oczekiwaniu na werdykt Trybunału Konstytucyjnego.

Semka odczytał ten sprzeciw w kategoriach IV RP - odwołał się do przeszłości. To ulubiona figura całej tej obsesji, która rządzi Polską od półtora roku: to, co myślimy i co robimy, ma źródła w III RP, czyli - żeby się nie rozwodzić - w PRL-bis. Wniosek: trzeba Polskę ostatecznie oczyścić. Czytaj - zdemaskować wszystkich TW i zamknąć gębę "Wyborczej".

Semka nie jest w stanie zrozumieć, że ktoś coś robi nie ze względu na to, co było w PRL lub III RP, ale ze względu na to, co dzieje się obecnie.

Publicyści IV RP domagają się szacunku dla prawa. Przypominają, że nawet gdy w wyborach prezydenckich 1995 roku Kwaśniewski pokonał Wałęsę, nie było odruchu nieposłuszeństwa.

Nie stawiają kluczowego pytania: dlaczego wtedy nie było, a teraz jest?

A trzeba o to zapytać poważnie, zostawiając na boku Semkę i Zarembę. Co się stało w Polsce? Dlaczego są tacy, którzy przestali szanować decyzje rządzących i chcą zamanifestować swój sprzeciw, swą odrębność?

Sądzę bowiem, że tak właśnie należy interpretować lustracyjny gest Kozakiewicza. Oczywiście idzie tu także o odrzucenie złej ustawy. O protest przeciw lustracji jako akcji politycznej, w której swój zawodowy los mamy wszyscy złożyć w ręce IPN i poddać się esbeckim wyrokom.

Ale idzie o coś więcej. Oświadczenie lustracyjne, które przyjdzie pocztą do kilkuset tysięcy wykształciuchów, to dla wielu z nas niemoralna inwazja państwa. Przelała się miarka.

A gdy rządzący naruszają godność obywatela, tracą nasz szacunek i autorytet, który przysługuje władzy i skłania do obywatelskiego posłuszeństwa.

Kto zniszczył te moralne podstawy państwa PiS-u? Pracownik naukowy Janusz Grzelak? Dziennikarka Ewa Milewicz? A może "Gazeta Wyborcza"?

Nie. To to twórcy i piewcy rewolucji moralnej. To prezydent i premier, którzy pogardliwie mówią o Trybunale Konstytucyjnym i o sądach. Którzy instrumentalizują politykę do granic sojuszu z Lepperem i Giertychem.

To szef rządu, który pluje na media. To prezydent, który odmawia złożenia urodzinowych życzeń Władysławowi Bartoszewskiemu.

To obaj bracia, którzy zabierają nam prawo do dumy z ostatnich 17 lat niepodległości, i wciąż, choć coraz słabszym głosem, obiecują nową Rzeczpospolitą. Którzy upartyjnili i sprywatyzowali Polskę do granic śmieszności.

Pomogli im publicyści, którzy głoszą wciąż koniec dotychczasowej Polski i ochoczo podejmują nagonki na kolejne elity zawodowe, a dla których ostatecznym testem na IV RP jest prezesura Bronisława Wildsteina.

To oni wszyscy są winni temu, że wielu z nas, wykształciuchów, poczuło się w dzisiejszej Polsce nieswojo. Na przemian obrażani i rozbawiani przez rządzących, uznaliśmy, że to ich prawo, a nie nasze.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza